#RecenzjaKsiążki: Dziewczyna Mojego Brata, K.A.Linde

BEZ UCZUĆ (2).png

Czasami kwestionuję moje wybory jeżeli chodzi o gatunki literackie, ponieważ nie rozumiem dlaczego sięgam po erotyki, ale potem trafiam na książkę taką jak „Dziewczyna Mojego Brata” i wszystkie znaki zapytania, które miałam w głowie znikają bardzo szybko. Tak, LUDZIE, ta książka – tak jak zapowiadała Kulturalna Szafa – jest genialna. (Sorry, za tak obcesowe użycie słowa: ludzie). Czytaj dalej

Reklamy

#RecenzjaKsiążki: Hard. Sexy Bastard. Eve Jagger

BEZ UCZUĆ (2).png

Niekiedy jest tak, że pierwsze strony książki dyktują, to czy książka będzie dobra, czy będzie totalnym gniotem. W tym wypadku już po chwili czytania wiedziałam, że ta książka będzie rozczarowaniem i to uczucie nie zniknęło, aż do samego końca. Zapytacie: Ale, Ania jak było to tak złe, dlaczego skończyłaś ją czytać? Lubię kończyć, gdy coś zaczynam, jednak zastanawiam się, czy w tym wypadku, to nie był błąd. Czytaj dalej

#RecenzjaKsiążki: Złotowidząca, Rae Carson

BEZ UCZUĆ (1).png

Powieść przygodowa, to jedno. Dobra powieść przygodowa, to drugie. Sięgając po „Złotowidzącą” Rae Carson nie wiedziałam, czego się spodziewać. Myślałam, że to książka fantastyczna, jednak jedynym fantastycznym elementem było Złotowidzenie głównej bohaterki. Muszę jednak przyznać, ze powieść była czarująca i angażująca, nie spodziewałam się tak lekkiej, a zarazem tak emocjonującej podróży z tą książką. Rae napisała kawał dobrej książki.  Czytaj dalej

#RecenzjaKsiążki: Blisko Ciebie, Kasie West

BEZ UCZUĆ (1).png

Kilka miesięcy temu, a dokładniej 2 miesiące temu otrzymałam książkę od wydawnictwa Feeria Young, jednak dopiero teraz zabrałam się za jej konsumowanie i powiem, że nie żałuję tego, ponieważ jest to idealna powieść na jesienną chandrę. Jest lekka i przyjemna, a czego więcej oczekiwać od powieści młodzieżowej? No właśnie, nie koniecznie musi to być na siłę angażująca powieść, która zwali nas z nóg. Kasie West ma talent do prostych historii z puentą, dlatego lubię sięgać po jej powieści.

Czytaj dalej

#RecenzjaKsiążki: Dziewczyna na miesiąc. Styczeń, Luty, Marzec – Audrey Carlan

BEZ UCZUĆ (1).png

Istnieją dwa typy książek (pewnie jest ich więcej, ale mniejsza o to), książki, które czytamy i nas fascynują oraz książki, które pomimo, że są złe dają jakiś poziom satysfakcji. Dziś zajmiemy się tym drugim typem, ponieważ Dziewczyna na miesiąc jest właśnie taką powieścią, która pomimo WIELU wad nadal sprawia, że chce się czytać kolejne części.  Czytaj dalej

#RecenzjaKsiążki: Bez Uczuć, Mia Sheridan

BEZ UCZUĆ.png

Dlaczego to musiało być tak słabe? Sięgając po tę książkę miałam serce pełne nadziei, że autorka książek takich jak „Bez Winy”,”Bez Szans”, czy „Bez Słów”, w tej pokaże podobny poziom i podbije serca czytelników niesamowitą historią, inną niż pozostałe, jednakże otrzymujemy mierną imitację Sheridan, która chyba zgubiła gdzieś pomysł na powieść i sprawiła, że miałam ochotę odłożyć książkę w trakcie czytania i już nigdy do niej nie wrócić.
Czytaj dalej

#RecenzjaKsiążki: Fatalna Lista, Siobhan Vivian… #zmarnowanypotencjał

Fatalna Lista, Siobhan Vivian, wydawnictwo Feeria Young

547696-352x500Piękno i brzydota nie zawsze są kwestią wyglądu.

Wyobraź sobie, że gdy przychodzisz do szkoły, oczy wszystkich są wbite w jeden punkt.
W listę.
Czy znajdziesz na niej swoje nazwisko? A jeśli tak, to w której kategorii?

Co roku ktoś – nie wiadomo, kto – wybiera dwie dziewczyny z każdego rocznika. Jedna zostaje okrzyknięta najpiękniejszą, druga – najbrzydszą.
O tych spoza listy natychmiast się zapomina. Wybrane nagle znajdują się w centrum uwagi całej szkoły.
Na liście są nazwiska ośmiu dziewcząt. W świecie po liście ich życie już nigdy nie będzie takie samo.


Jakiś czas temu przeczytałam „Fatalną Listę” i musiałam zastanowić się nad tą powieścią, a na pewno daje ona pole do popisu jeżeli chodzi o rozkmine jaką zafundowała nam autorka.

Po pierwsze od samego początku jak tylko przeczytałam opis na tylnej okładce wiedziałam, że ta książka ma potencjał podobała mi się cała idea listy i jej konsekwencje, ale niestety moje wyobrażenie zderzyły się bardzo szybko z rzeczywistością. Na pewno dużym plusem powieści jest jej „przekaz” chociaż nie uważam, że pisarka przedstawiła to w odpowiedni sposób. Pokazała jednak, że kategoryzowanie ludzi i robienie durnych list może zniszczyć drugiego człowieka. Czytaj dalej

#RecenzjaKsiążki: Zły Romeo, Leisa Rayven – czyli: Czy ja naprawdę wymagam tak dużo?

Zły Romeo, Leisa Rayven, wydawnictwo Otwarte

559309-352x500.jpgCassie była uroczą dziewczyną z wielkimi ambicjami. Piekielnie zdolny Ethan miał reputację złego chłopca. Zagrali Romeo i Julię – i zmieniło się wszystko. Wielka miłość, jak w dramacie Szekspira, była im pisana. Jednak „zły Romeo” złamał „Julii” serce…

Kilka lat później grają razem na Broadwayu. Gdy spotykają się na scenie, są zmuszeni do konfrontacji z własnymi emocjami. Ethan próbuje odzyskać zranioną Cassie, jednak oboje w niczym nie przypominają siebie sprzed lat…
Czy kiedy kurtyna opadnie, ujawnią, co tak naprawdę kryje się w ich sercach?


Bardzo rzadko zdarza się, że tytuł książki podsumowuje jej treść. Jednak tym razem autorka/wydawnictwo zrobiło to doskonale. „Zły Romeo” jest ZŁY. Nie, że bohater o imieniu Romeo jest zły, ale książka sama w sobie to tragedia złożona z wiecznego napalenia bohaterki, szablonowych i nudnych sytuacji oraz barku fabuły. Wiem, wiem ostatnio sporo narzekam, ale… NA SERIO? Ta książka to jakaś pomyłka, a co najmniej od 1/4 powieści.

Czasami mam wrażenie, że książki powinny mieć jakieś ostrzeżenia na okładce, np.: NIE CZYTAJ, JEŻELI NIE LUBISZ GŁUPICH BOHATEREK lub CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ, możliwe skutki uboczne w postaci totalnego braku zaangażowanie w historię bohaterów.

Dobra możliwe, że trochę przesadzam, ale prawda z tą książką jest taka, że wszystkie wady, jakie posiada ta książka, uderzają czytelnika dopiero pod jej koniec. Po przeczytaniu, przez dłuższą chwilę siedziałam i zastanawiałam się, co ja do cholery właśnie przeczytałam. Najgorsze jednak była realizacja, że w tej książce nic się nie wydarzyło szczególnego, nic nie przykuło mojej uwagi ( poza napalaniem głównej bohaterki, to przykuwa uwagę niesamowicie). Nie wiem, o co chodziło w tej powieści, natomiast jestem prawie pewna, że bohaterowie mają nierówno pod sufitem.

Nie mam ochoty rozpisywać się na beznadziejnym złożeniem tej historii, fabuła była nijaka, a nawet powiedziałabym żadna i myślę, że lepsze rozwinięcie tego „początku” wspaniałej historii miłosnej dostaniemy dopiero w kolejnych częściach. Czy po nie sięgnę? NA PEWNO NIE! Styl pisania Leisy nie jest interesujący, jest prosty i powtarzalność scen i zachowań była bardzo męcząca. Czy stałam się potworem, który wszystko krytykuje? Chyba tak.

Podsumowując mam dość powieści z dziewicami, mam dość powieści, które są dnem dna, mam dość powieści z płytkimi jak kałuża bohaterami. Nie wiem czemu, ale niektórzy autorzy potrafią napisać nieszablonowe powieści, posługując się szablonami, niestety Leisa Rayven nie należy do tego grona. Ups.

Review Junkie, Ania


REAKCJA:

giphy.gif

Za możliwość zrecenzowania, dziękuję wydawnictwu Otwarte