#RecenzjaKsiążki: Zły Romeo, Leisa Rayven – czyli: Czy ja naprawdę wymagam tak dużo?

Zły Romeo, Leisa Rayven, wydawnictwo Otwarte

559309-352x500.jpgCassie była uroczą dziewczyną z wielkimi ambicjami. Piekielnie zdolny Ethan miał reputację złego chłopca. Zagrali Romeo i Julię – i zmieniło się wszystko. Wielka miłość, jak w dramacie Szekspira, była im pisana. Jednak „zły Romeo” złamał „Julii” serce…

Kilka lat później grają razem na Broadwayu. Gdy spotykają się na scenie, są zmuszeni do konfrontacji z własnymi emocjami. Ethan próbuje odzyskać zranioną Cassie, jednak oboje w niczym nie przypominają siebie sprzed lat…
Czy kiedy kurtyna opadnie, ujawnią, co tak naprawdę kryje się w ich sercach?


Bardzo rzadko zdarza się, że tytuł książki podsumowuje jej treść. Jednak tym razem autorka/wydawnictwo zrobiło to doskonale. „Zły Romeo” jest ZŁY. Nie, że bohater o imieniu Romeo jest zły, ale książka sama w sobie to tragedia złożona z wiecznego napalenia bohaterki, szablonowych i nudnych sytuacji oraz barku fabuły. Wiem, wiem ostatnio sporo narzekam, ale… NA SERIO? Ta książka to jakaś pomyłka, a co najmniej od 1/4 powieści.

Czasami mam wrażenie, że książki powinny mieć jakieś ostrzeżenia na okładce, np.: NIE CZYTAJ, JEŻELI NIE LUBISZ GŁUPICH BOHATEREK lub CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ, możliwe skutki uboczne w postaci totalnego braku zaangażowanie w historię bohaterów.

Dobra możliwe, że trochę przesadzam, ale prawda z tą książką jest taka, że wszystkie wady, jakie posiada ta książka, uderzają czytelnika dopiero pod jej koniec. Po przeczytaniu, przez dłuższą chwilę siedziałam i zastanawiałam się, co ja do cholery właśnie przeczytałam. Najgorsze jednak była realizacja, że w tej książce nic się nie wydarzyło szczególnego, nic nie przykuło mojej uwagi ( poza napalaniem głównej bohaterki, to przykuwa uwagę niesamowicie). Nie wiem, o co chodziło w tej powieści, natomiast jestem prawie pewna, że bohaterowie mają nierówno pod sufitem.

Nie mam ochoty rozpisywać się na beznadziejnym złożeniem tej historii, fabuła była nijaka, a nawet powiedziałabym żadna i myślę, że lepsze rozwinięcie tego „początku” wspaniałej historii miłosnej dostaniemy dopiero w kolejnych częściach. Czy po nie sięgnę? NA PEWNO NIE! Styl pisania Leisy nie jest interesujący, jest prosty i powtarzalność scen i zachowań była bardzo męcząca. Czy stałam się potworem, który wszystko krytykuje? Chyba tak.

Podsumowując mam dość powieści z dziewicami, mam dość powieści, które są dnem dna, mam dość powieści z płytkimi jak kałuża bohaterami. Nie wiem czemu, ale niektórzy autorzy potrafią napisać nieszablonowe powieści, posługując się szablonami, niestety Leisa Rayven nie należy do tego grona. Ups.

Review Junkie, Ania


REAKCJA:

giphy.gif

Za możliwość zrecenzowania, dziękuję wydawnictwu Otwarte
Reklamy

7 thoughts on “#RecenzjaKsiążki: Zły Romeo, Leisa Rayven – czyli: Czy ja naprawdę wymagam tak dużo?

  1. Aga ( wiedźma) pisze:

    Wiedziałam!! Jak tylko przeczytałam opis zapowiadający, powiedziałam, że to będzie gówno – jak zawsze wylano pod mym adresem żale, jaka podła jestem i nie rozumiem, no bo cudo i w ogóle. A jednak. Moje przeczucia się sprawdzają.
    Współczuję Ci tej męczarni, jednocześnie ciesząc się, że mnie ona ominęła 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. Koneko pisze:

    Cholera, kocham Cię za gifa z Ryanem! ❤

    Czytałam dziś recenzję zupełnie odmienną. Czytałam też mnóstwo podobnie negatywnych (chociaż nie aż tak, jak Twoja :P). I w sumie będę się od złego Złego Romea trzymać z daleka.
    W sumie nie wiem, poczytaj fantasy, albo weź się za kryminał, może akurat trafisz na coś dobrego i przerwiesz passę negatywnych recenzji. 😛

    Lubię to

  3. Bookish Madeleine pisze:

    Nigdy nie miałam w planach tej książki, bo jak zobaczyłam tytuł i okładkę to stwierdziłam, że nie warto tracić czasu. Po Twojej recenzji widzę, że moje przypuszczenia całkowicie się sprawdziły. Dalej będę omijać ją szerokim łukiem 😀

    Polubione przez 1 osoba

  4. Ewelina pisze:

    Podpisuję się pod tym rękami i nogami. Ciągle napalona główna bohaterka przyprawiała mnie o zawroty głowy. Najśmieszniejsza była motywacja Ethana. Czytałam to i tak myślałam „co?!”. Naprawdę TO daje Ci usprawiedliwienie, aby zachowywać się jak kretyn? Pod koniec miałam na serio dość już tych wszystkich fiutów, penisów i mokrych wagin Cassie. Nie żeby miała ich więcej niż jedną, ale czasami myślałam, że jest inaczej.

    Polubione przez 1 osoba

  5. chiyome pisze:

    Na szczęście nie mam zamiaru po nią sięgać 🙂 Może to i dobrze 🙂
    Niestety tak już jest, że jak motyw staje się popularny, to mnóstwo autorów bez własnego pomysłu się nim posługują. Nie mówię, żdarzają się autorzy, którzy potrafią w wyświechtany schemat tchnąć życie, ale niestety to jest rzadkość.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s