#RecenzjaKsiążki: Manwhore +1, czyli jak autor może popsuć wszystko w 300 stron.

Manwhore+1, Katy Evans, Wydawnictwo Kobiece

pobrane.jpgNIEPOHAMOWANY POCIĄG, HURAGAN ZMYSŁOWOŚCI I ROZPACZLIWE PRÓBY ODZYSKANIA ROZSĄDKU. MANWHORE + 1 TO WIĘCEJ NIŻ ZWYKŁA POWIEŚĆ EROTYCZNA <- NOPE


„Manwhore +1”, czyli książka, na którą czekałam od premiery pierwszego „Manwhora”. Pierwsza część pozostawiła nas czytelników w zawieszaniu, co będzie dalej i muszę przyznać, że druga część to totalna porażka. Zawiodłam się na całej linii. Z dobrze zapowiadającego się erotyku, z dobrą fabułą i z ciekawymi bohaterami, autorka postanowiła zrobić gniota polukrowanego, z różową watą cukrową i śmietaną. Co za dużo, to niezdrowo.

Połączenie słodyczy z „wyuzdanym” seksem, nie jest dla mnie. Nie wiem, dlaczego autorka postanowiła pójść w takim kierunku, o wiele lepiej byłoby, gdyby została przy troszeczkę zakręconej i ciemnej stronie, ale niestety przeszła na tęczę i jednorożce (nie to, że jednorożce i tęcza są złe, ale nie w takim wydaniu). Pamiętacie seksownego Pana Sainta – nasze tajemnicze bóstwa, które pokochaliśmy w pierwszej części – puff, zniknął, nie ma go, wyparował, w tej części dostajemy misia wypchanego watą cukrową, miękkiego i kochającego, wszystko wybaczającego misia. Idź Pan… 

Jak dla mnie cała druga część powinna być zawarta w epilogu pierwszej. Uważam, że „Manwhore+1” nie powinien mieć racji bytu, ponieważ nic ciekawego w nim się nie wydarzyło. Zaczynam się zastanawiać, czy pierwsza część nie była przypadkiem szczęśliwym trafem, który więcej się nie powtórzy. Autorka napisała powieść na którą miała pomysł i która okazała się sukcesem, więc skorzystała z okazji i napisała drugą część, na którą pomysłu nie miała i ups, jesteśmy tutaj. Przykre, ale prawdziwe.

Po przeczytaniu „Manwhora +1” bardzo długo zastanawiałam się, czy nie rzucić tego gatunku – jakim jest erotyk – w cholerę, ponieważ ta książka obrzydziła mi go na dobre, nie mogę myśleć o takich książkach. Ba! Nie mogę patrzeć na takie książki, bo dostaje drgawek i mam odruch wymiotny. Myślałam, że ta część będzie cudownym rozwinięciem pierwszej i jej zakończenia, ale NOPE, nic z tego! Nie ma w tej powieści żadnych elementów, które są ciekawe lub zaskakujące. NUUUDDAAAA!

Nie będę zaczynać pisać o kluseczce i do tego ciepłej, jaką została główna bohaterka, bo to woła o pomstę do nieba. Szkoda liter na to i mojej inwencji twórczej, która ostatnio jest na wyczerpaniu i się strasznie buntuje.

Podsumowując, z powieści erotycznej dostajemy jej transformację, a przez transformację mam na myśli kijową powieść niskiego szczebla, z której słodycz i nuda wylewa się litrami. Osobiście nie polecam. Zawiodłam się bardzo. Powieść leży i kwiczy z braku jakiejkolwiek akcji i pomysłu.

Review Junkie, Anna


REAKCJA:

giphy.gif

Za Egzemplarz do recenzji – dziękuję wydawnictwu Kobiece
Reklamy

4 thoughts on “#RecenzjaKsiążki: Manwhore +1, czyli jak autor może popsuć wszystko w 300 stron.

  1. Koneko pisze:

    A ja wciąż poluję na tom 1, chociaż szczerze mówiąc, omijałam tę książkę szerokim łukiem przez dość długi czas. Za to widziałam w zapowiedziach 3 tom, więc po Twojej recenzji się zastanawiam, jaki jest sens ją wydawać. Nocóż. XD

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s