#RecenzjaKsiążki: P.S. I like you, Kasie West [przedpremierowo]

P.S. I like you, Kasie West, wydawnictwo Feeria Young

kasie-head-ps-i-like-you-ps-i-like-you-cover-okladkaCo robisz, gdy podczas lekcji chemii w głowie wirują ci zamiast pierwiastków fragmenty ulubionych piosenek?

Lily po prostu zapisała wers z ukochanego utworu na ławce. Niczego nie oczekiwała, a jednak następnego dnia zobaczyła, że ktoś dopisał kolejne zdanie. Ktoś, kto najwyraźniej zna tekst tej piosenki. Jak to możliwe, że w tej nudnej szkole ktoś także kocha alternatywne zespoły?

Wkrótce ławkowa korespondencja między Lily a tajemniczym miłośnikiem muzyki nabiera tempa. Rozmawiają nie tylko o muzyce, ale i o swoich problemach i stają się sobie coraz bliżsi. Kim jest ta tajemnicza bratnia dusza?


Bardzo cienka linia dzieli miłość, przyjaźń i nienawiść. Dwójka ludzi pomimo swoich różnic i nieporozumień może odnaleźć bratnią duszę w najdziwniejszy sposób, ale na pewno nie bez przeszkód. Niestety, jak z każdą nienawiścią przemieniającą się w coś więcej istnieje spore prawdopodobieństwo, ze sprawy nie potoczą się za kolorowo.

Nie wiem, czy wielu z Was wie, ale kiedyś/nadal miałam/mam obsesję na punkcie bardzo znanego paringu, a dokładniej Dramione. Chyba, każdy fan Pottera słyszał o takowym i jak dobrze wiemy, ta parka nie przepadała za sobą i nigdy nie wybaczę Rowling, że Draco nie skończył z Hermioną, jednakże nie o nich jest dzisiejsza recenzja, ale o najnowszej książce Kasie West – „P.S. I like you”, która skradła moje serce i wylała na nie ciepłą maź, która rozgrzała moje wszystkie wnętrzności i wciągnęła w podróż, której długo nie zapomnę. Szczerze mówiąc, nie wiem, w jaki sposób West to robi, ponieważ kolejny raz udawania, że młodzieżówki nie muszą być nudne i bez polotu. Pisarka ma dar do przekazywania bardzo ciekawych historii z puentą, używając do tego lekkiego stylu i humoru, za co cenię ją ogromnie.

Lily to zwykła nastolatka z ogromną pasją do muzyki. Możliwe, że jest trochę skryta w sobie, ale to nie oznacza, że nie jest ambitna. Doskonale wie, co chciałaby zrobić i stara się dążyć do tego celu. Jej rodzinka to totalny kosmos, ciężko nadążyć za nimi, jednak są kochającą i wspierającą się familią. Lily ma swojego wroga numer 1, a jest nim znienawidzony Cade, który sprawia, że jej wnętrzności wywracają się na drugą stronę i nie łatwo przetrwać dzień z potworem jak on biegającym po szkolnych korytarzach. Jednak lekcja CHEMII, może odmienić wszystko…

Kasie West to mistrzyni, jeżeli chodzi o powieści młodzieżowe, po tej książce dostaje u mnie miano „ulubionej autorki”, nie będę Was oszukiwać, ta książka jest najlepszą w jej dorobku, ponieważ każdy jej element jest doskonały, możliwe, że daje dodatkowego plusa, bo mam sentyment do wcześniej wspomnianego paringu, ale to zdecydowanie inna historia i na pewno nie mogę pominąć faktu, że jest to kolejna pozycja tej autorki, która wnosi ciekawe podejście do problemów nastolatków i z to, z czym się borykają.

Muszę oczywiście wspomnieć niesamowitą formę porozumiewania się naszych bohaterów, był to niesamowity zabieg, który był unikalny i zabawny. Jak sięgnięcie, to sami się przekonacie, że Kasie wnosi świeży powiew powietrza do NA/YA.

Książki West mają urok, którego nikt, ani nic nie może im odebrać. Wielkie brawa dla wydawnictwa Feeria Young, za wybranie właśnie jej powieści. Na pewno zasługują one na spory rozgłos i to, by wszyscy je czytali, pomimo że są to teoretycznie książki dla młodzieży, nie powinno to nikogo powstrzymywać po ich sięgnięcie.

Kolejny raz prostota i niesamowite uczucia towarzyszące podczas czytania wygrały. Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę książkę przed premierą i że widnieje na niej moje nazwisko, polecam bardzo.

Review Junkie, Ania


REAKCJA:

giphy

Za egzemplarz do recenzji – dziękuję wydawnictwu Feeria Young
Reklamy

3 thoughts on “#RecenzjaKsiążki: P.S. I like you, Kasie West [przedpremierowo]

  1. Koneko pisze:

    Brzmi fajnie, ale zastanawiam się… czy pisanie na ławce nie odbiera intymności ich rozmowom? O ile początek takiej znajomości potrafię sobie wyobrazić (w końcu sama czasem odpisuję na głupie teksty na ławkach, chociaż bardziej dla fanu xd), o tyle głębsze rozmowy nie. Może to znak, że powinnam zabrać się za tę pozycję i sama zobaczyć, jak autorka z tego wybrnęła. Tytuł wlatuje na listę „do przeczytania”, udało Ci się mnie przekonać. 😀

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s