#Movies&TVShows: Doktor Strange

moviestvshows

Kocham filmy Marvela, wszystkie, bez wyjątków. Oczywiście niektóre z nich podobają mi się bardziej, niektóre mniej. W ostatnią niedzielę odwiedziłam kino i poszłam na seans Doktora Strange’a i muszę przyznać, że nie był zły. Nie zawiodłam się na Marvelu, ale miałam pewien niedosyt, ponieważ na innych produkcjach bawiłam się troszkę lepiej.

giphy (15).gif

Marvel postanowił nas potraktować przedstawieniem kolejnej postaci z uniwersum Marvela. Postać, o której sama wiem/wiedziałam niewiele, ale na pierwszy rzut oka przypomina Tony’ego Starka 2.0. Wysokie mniemanie o sobie, najmądrzejszy człowiek w pokoju, inteligentny, bogaty, dbający o swoje potrzeby, egoistyczny dupek. Brzmi znajomo? Oczywiście, że tak. Stephen jest postacią, przed którym ktoś otwiera drzwi do innego wymiaru i pokazuje, że poza podstawową wiedzą, jaką człowiek może pozyskać, istnieje o wiele więcej i on zostaje wciągnięty w ten świat razem z widzami.

Film przedstawia nową postać i jak zwykle zaczynamy od podstaw, czyli co sprawiło, że nasz bohater stał się tym, kim się stał. W tym przypadku jest to wypadek samochodowy i poszukiwanie sposobu leczenia i odzyskania władzy/pełnej kontroli nad dłońmi, które tak naprawdę dla chirurga, którym był Strange były najważniejsze. Bez nich nie był sobą. Przez to poszukiwanie Doktor trafia do Kamar-Taj, tajemniczego miejsca, gdzie świat realny zaciera się z podświadomością (jeżeli mogą tak to nazwać), magią i innymi wymiarami.

Film wprowadza do Uniwersum powiew świeżego powietrza. Widać, że po „Strażnikach galaktyki” producenci zaczęli bardziej ryzykować i pokazywać, że coś nowego i innego. Pokzali możliwości pokazania histori w bardzo ciekawy sposób i sprawili, że publika to pokochała. Montaż filmu połączony z grą aktorką i efektami specjalnymi stwarza niesamowite widowisko (nawet tylko dlatego, warto iść i zobaczyć ten film). Widać, że nie oszczędzali na efektach, by pokazać wymiarowość tej produkcji, pokazanie fenomenu przekształcania świata realnego w lustrzane wymiary, w których wszystko jest możliwe.

Nakład finansowy na ten film był ogromny, ale jest kilka słabych punktów, a jeden z większych to główny przeciwnik i jego make-up, wydaje mi się, że tutaj mogliby się postarać bardziej. Jest jeszcze jedna rzecz, która była powiązana z tym makijażem, ale o której nie mogę się rozpisać, nie zdradzając „zakończenia”, ale napiszę tylko, że wyglądałao to dość tanio w porównaniu z tym, co dzieje się w całości filmu.

Humor. Oczywiście musiał się pojawić, produkcja marvelowska bez dobrze znanego nam humoru, nie byłaby tym samym. Tutaj mamy subtelniejszy dowcip, ale pojawia się i przez grę aktorską Benedicta Cumberbatcha jest dostarczony w mistrzowski sposób.

Co do obsady. Brawa, ponieważ dopasowanie aktorów do ról było perfekcyjnie, nie mam żadnych zastrzeżeń po obejrzeniu filmu.

Podsumowując, widać, że Studio Marvela nie boi się ryzykować i stawać naprzeciw wymaganiom widzów. Pokazują, że potrafią wypuścić świetny film, ze świetną fabułą i efektami specjalnymi nie przytłaczając nadmiarem informacji, jak robi to na przykład DC. Każda informacja jest uporządkowana i podana na srebrnej tacy, nawet jeśli nie jest się fanem można spokojnie iść o kina i obejrzeć film, który jest całkowicie inny od formatu Avengersów (których bardzo kocham). Polecam przekonać się na własnej skórze, czy spodoba Wam się Doktor Strange.

Aa i na koniec muszę wspomnieć o logu na początku i końcu filmu – nie podoba mi się nowa wersja, wolę tą komiksową.

giphy-4

REVIEW JUNKIE, ANNA
Reklamy

7 thoughts on “#Movies&TVShows: Doktor Strange

  1. ksiazkowaobsesja pisze:

    Od premiery planuję wybrać się na ten film, ale albo ja albo chłopak jesteśmy w pracy i ciężko znaleźć odpowiedni termin. Mam jednak nadzieję, że uda mi się zobaczyć go w kinie.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Smooky Blog pisze:

    Na bank obejrzę, tylko jeszcze nie wiem kiedy 😀 Uwielbiam Marvela (choć pewnie nikt by mnie o to nie posądził) i podobnie jak Ty uwielbiam Avengersów i nie wyobrażam sobie, żebym miała nie zobaczyć i tej ekranizacji. Starka, mimo jego wrodzonego narcyzmu, kocham chyba z nich wszystkich najbardziej (nie pomijając Thora, oczywiście), więc kolejny zarozumiały bohater absolutnie mi nie przeszkadza, choć podejrzewam, że Iron Mana nikt nie przebije 😉 Mam nadzieję, że jeśli już dobrnę do momentu, w którym usiądę i obejrzę Doktora Strange’a to w końcowym rozrachunku się nie zawiodę 😀

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s