#RecenzjaKsiążki: Raze, Tillie Cole

Raze, Tillie Cole, wydawnictwo Filia

163_71e6512cbc813eac50f235f65cd2dfd9_bAby przeżyć, musi zabijać…

Raze, szkolony w niewoli, aby okaleczać i zabijać, więzień numer 818, którego losem rządzi okrucieństwo i śmierć.
Po latach niewoli w piekle w głowie kołacze mu się tylko jedna myśl: zemsta. Krwawa, powolna, brutalna zemsta.

Kisa jest jedyną córką Kirilla „Silencera” Volkova, przywódcy niesławnej „Trójcy” bossów rosyjskiej Braci w Nowym Jorku. Jest chroniona, choć tak naprawdę żyje w więzieniu bez krat.
Kisa marzy o wolności.

Zna jedynie okrucieństwo i poczucie straty. Pracuje jako managerka imperium śmierci swojego papy, a jej codzienność wypełniają jedynie smutek i ból. Jej narzeczony, Alik, kontroluje każdy aspekt życia Kisy, panuje nad każdą jej decyzją i pilnuje, by pozostała uległa i martwa w środku. Ale jeden wieczór wszystko to zmienia.


Przeczytałam i przeżyłam, nie często zdarza się, by książka sprawiła, żebym nie lubiła jej w całości, zawsze znajdę pewne elementy, które mi się „podobają”. Zauważcie cudzysłów przy słowie podobają, dlaczego on się tam znajduje? Ponieważ Raze jest książką, w której elementy brutalności, walk, uporu, problemów psychologicznych, narkotyków, więzienia, zabójstw, gwałtów, rozterek, poszukiwania osobowości oraz próby uwolnienia się spod więzów psychicznych ludzi są tutaj na porządku dziennym, dlatego nie mogę powiedzieć, że czyta się to przyjemnie i że mi się podoba, bo wszyscy w rodzinie stwierdziliby, że jestem walnięta. Jednak właśnie te elementy działają na korzyść książki, sprawiają, że staje się surowa, nieokrzesana i wywołuje stos emocji, które są sprzeczne z Twoimi zasadami moralności.

Popełniłam błąd, relacjonowałam książkę na bieżąco (pozdrawiam tutaj Zapatrzoną w książki) i to sprawiło, że zaczęłam ją analizować, co było totalnym nieporozumieniem, ale sprawiło też, że dostrzegłam elementy, które były naciągane i przesadzone. Moja analiza nie zmienia faktu, że książka nie jest aż tak dobra, jak się zapowiadała. Dark Erotic jest ciężkim gatunkiem i trzeba w nim zapanować nad pewnymi elementami, na przykład nad ilością dramatu, jaki się wkłada w książkę, czytając miałam wrażenie, że niektóre sceny były niepotrzebne i bez nich książka wywarłaby na mnie większe wrażenie. Niektóre natomiast miały dobre rozpoczęcie, dobre zakończenie, ale za mały wydźwięk emocjonalny. Autorka pisząc tę książkę, miała sieczkę z mózgu i sprawiła, że główni bohaterowie też ją mieli. Dlatego przejdźmy właśnie do nich.

Kisa, główna bohaterka, córka wora, dziedziczka. Jest w bardzo toksycznym związku z psychicznym gościem zwanym Alik (albo jak ja go lubię nazywać: Ten, Co Ma Nierówno Pod Sufitem). Związek tej dwójki składał się głównie z gwałtów, kar, uległości i obsesji. Kisa była bezbronna. W Rosji, czy w rosyjskiej mafii kobieta musi być grzeczną żoną i córką, nie ma prawa sprzeciwu, nie może wychylać się z szeregu, dlatego zastraszanie i karanie kobiet to norma, więc nie dziwił mnie jej strach, nie dziwiło mnie jej naturalne przyciąganie do osoby, z której biło bezpieczeństwo, ale dziwiła mnie jej głupota.

Raze, nazywany wieloma imionami jednak każde z nich ma swoją historię, jest chłopakiem, jest mordercą, jest kochankiem, jest więźniem własnym wspomnień. Raze ma wiele oblicz, jednak to najważniejsze jest skryte pod warstwami tortur, narkotyków, obłudy i bestii stworzonej, by zabijać. Zapomniał, kim jest naprawdę, zapomniał o najważniejszych ludzkich odruchach, zapomniał o rodzinie, o tym, skąd pochodzi. Jego postać była moją ulubioną, ponieważ cały jego ból i niewiedza sprawiła, że było mi go żal, że ktoś wbrew jego woli sprawił, że stał się potworem. Jednak na jego drodze stanął ktoś, kto może ocalić jego duszę i ją zbawić.

Co do bohaterów nie podobało mi się to, że Kisa widząc Raze’a sprawiała wrażenie jakby jej majtki się paliły i musiała się jak najszybciej ich pozbyć i ugasić pożar. To było głupie. Ponieważ wiedziała, z czym może się wiązać zdrada. Wiedziała, do czego jest zdolny Alik, ale nadal poszła i popełniła błąd. Idiotyzm.

Podsumowując, czytałam i obejrzałam wiele historii o mafii i uwielbiam większość z nich, dlatego wiem, jak sprawa ma się z rosyjską mafią i wszystko pod tym względem było w porządku. Cała brutalność i psychologiczne podejście było w porządku. Fabuła była już mniej w porządku, bo niektóre elementy się gryzły i od początku wiemy jak potoczą się losy bohaterów – bardzo przewidywalna. Dlatego też, nie mogę powiedzieć, że lubię tę książkę, mogę jedynie powiedzieć, że trzeba się przekonać na własnej skórze, czy jest to coś dla nas, ja się przekonałam i wiem, że nie jest. Jeżeli sięgniecie – nie analizujecie jej za bardzo.

Review Junkie, Anna


REAKCJA:

giphy (1).gif

Za egzemplarz do recenzji – dziękuję wydawnictwu Filia
Reklamy

12 thoughts on “#RecenzjaKsiążki: Raze, Tillie Cole

  1. Kejt_Pe pisze:

    Mam ochotę zgłębić ta historię, szczególnie że gdzieś tam przewijają się tematy mafii- na której to ostatnio mam lekkiego bzika. Jestem ciekawa jak przedstawia się świat w tak „brutalnym” świecie. Nigdy nie czytałam książek tego typu i chyba mam ochota sprawdzić jak to jest. Musze sie przekonać na własnej skórze czy warto.

    Pozdrawiam
    Kejt_Pe

    Polubione przez 1 osoba

    • Review Junkie pisze:

      Zdecydowanie z takimi książkami trzeba się przekonać na właśnej skórze, czy nam się spodobają, czy nie. Ja również kocham mafię i kocham wszystkie książki, jednak ma dwie ulubione, których nie ma wydanych niestety w Polsce ;/ Carter Reed – Tijan i Ruthless People – J.J. McAvoy 🙂

      Polubienie

  2. Smooky Blog pisze:

    Wygląda na to, że „Raze” to brutalna lektura, budząca moralny sprzeciw 🙂 To już któraś z kolei opinia na temat tej książki jaką czytam i coraz bardziej mnie ciekawi, co naprawdę „siedzi” w tej historii 🙂 Miałam nadzieję, że trafi do mnie na weekend, ale listonosz mi zastrajkował i muszę jeszcze poczekać, ale może to i lepiej 😛

    Polubione przez 1 osoba

  3. Judyta Z pisze:

    Książka trochę kojarzy mi się z „Dotykiem ciemności” C.J. Roberts, czyli serią „The Dark Duet” – tam też były takie mafijne elementy, chociaż chyba w mniejszym stopniu. Aczkolwiek fabularnie to całkowicie co innego. Cykl Roberts mi się podobał, dlatego zastanawiam się nad „Raze”, ale trochę się obawiam wspomnianej przez Ciebie przewidywalności :/
    W każdym bądź razie może kiedyś dam jej szansę 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s