#RecenzjaKsiążki: Coś świętego, Sarah Dessen

Coś świętego, Sarah Dessen, wydawnictwo HarperCollins Polska

coś-świętego-375x556Sydney przez całe życie czuła się niewidzialna. Zawsze przyćmiewał ją starszy brat – obiekt dumy i uwielbienia rodziców. Pozostawiona sama sobie, szuka akceptacji u znajomych.
Pewnego dnia zaprzyjaźnia się z rodziną Chathamów: z Laylą, która zawsze wybiera niewłaściwych chłopaków, utalentowaną Rosie, która z własnej winy przegrała wielką szansę, a także ich matką, która mimo ciężkiej choroby jest oparciem dla wszystkich.
Ale to Mac, starszy brat Layli – spokojny, zrównoważony i opiekuńczy – sprawia, że Sydney rodzi się na nowo. Wreszcie czuje, że ktoś naprawdę ją dostrzega.


W życiu popełniamy błędy, które niekiedy sprawiają wiele problemów. Popełniamy błędy, których można było uniknąć. Robimy głupstwa, jednak czasami z ludzkiej głupoty komuś innemu przydarza się krzywda. Wiele osób, a szczególności młodych zapomina, do czego służy mózg. Jednak zdarzają się wyjątki. Osoby, które wiedzą, do czego służy i starają się racjonalnie podejmować decyzje. Każdy popełnia błędy, ale nie każdy błąd kończy się szczęśliwym zakończeniem.

Przyszłość to jedyne czego nie można zniszczyć, bo jeszcze nie istnieje.

Najnowsza książka Sarah Dessen była czymś, czego nie spodziewałam się po tytule Coś świętego, myślałam, że będzie ona opowiastką o bardzo religijnej tematyce, bardzo szybko zostałam wyprowadzona z tego błędnego wnioskowania. Jednak jest w niej coś, co sprawia, że zaczynamy się zastanawiać. Czy osoby, które nas otaczają, są dla nas odpowiednie? Czy każda nasza zła decyzja, może doprowadzić do czegoś złego? Czy każdy błąd, równa się ze zrujnowanym życiem kogoś innego? Czy decyzje, które podejmujemy są słuszne? Książka jest naprawdę dobra i skłania do refleksji nad naszymi codziennymi decyzjami, ale i też nad cięższymi tematami.

Sydney przez większość swojego życia była niewidzialna, a co najmniej tak uważała. Była cieniem własnego brata, to on kradł światło reflektorów, do chwili kiedy wszystko się zmienia i jej brat musi wyjechać. Sydney jest bardzo spokojna, jednak jej życie wiąże się z problemami stworzonymi przez decyzje jej brata, z którymi musi nauczyć się żyć lub je przezwyciężyć. Spawy nie ułatwiają jej rodzice, którzy są zapatrzeni w syna jak w obrazek. Zaczynają jej pomagać nowo poznani przyjaciele Layla, której pasją są frytki oraz jej brat Mac – zrównoważony i opiekuńczy – to oni sprawiają, a szczególności Mac, że Sydney zaczyna rozwijać swoje skrzydła. Wreszcie czuje, że ktoś zwraca na nią uwagę.

Historia całej paczki znajomych jest wyjątkowa, opowiada o wielu problemach, z którymi dzisiejsza młodzież się zmaga. Jednak to nie wszystko, są tu okazane relacje, relacje z rodzicami, relacje z przyjaciółmi, relacje z rodzeństwem. Bardzo podobało mi się, że autorka przez ukazanie właśnie tych relacji pokazała, jak ważna jest rozmowa, jak ważne jest bycie dla kogoś w tragicznych i szczęśliwych momentach życia.

Sarah Dessen ma bardzo lekki styl pisania, podobała mi się cała konstrukcja historii i to jak do ostatniej strony chciałam dowiedzieć się, jak skończy się historia zapisana na kartach powieści, ponieważ przez sporą część nie wiadomo jakie decyzje podejmą bohaterowie, czy zgodzą się pogodzić z własną przeszłością, czy może nadal będą z nimi żyli. Całej powieści towarzyszyły długie opisy, które czasami były zbędne, ale nie odebrały przyjemności czytania.

Bardzo przyjemnie czytało się tę publikację, nie byłam pewna jak zareaguję na twórczość pani Dessen po wszystkich pozytywnych recenzjach jej książek. Jednak nie zawiodłam się i na pewno sięgnę po więcej książek tej autorki, ponieważ spodobało mi się to, co przeczytałam i mam nadzieję, że jeżeli zdecydujecie się sięgnąć po Coś Świętego, będziecie mieli dokładnie takie samo zdanie.

Review Junkie, Anna


REAKCJA:

giphy.gif

giphy.com

Za egzemplarz do recenzji – Dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska
Advertisements

5 thoughts on “#RecenzjaKsiążki: Coś świętego, Sarah Dessen

  1. Smooky Blog pisze:

    Twórczość S. Dessen co jakiś czas przewijała mi się, gdzieś w czeluściach internetu i tę książkę też już gdzieś widziała, bardzo możliwe, że u Ciebie, ale jakoś nie do końca byłam przekonana, być może to ten zwodniczy tytuł zadziałał akurat w tym przypadku na niekorzyść. A tu taka niespodzianka, bo wnioskując z Twojej recenzji książka zapowiada się całkiem przyzwoicie i może czas przetrzeć szlaki 😀

    Lubię to

  2. mało oryginalna pisze:

    A widzisz, czyli jednak Dessen wpadła w Twoje gusta 😀 Ogólnie wybacz, że nie przeczytałam całej recenzji tylko podsumowanie, ale akurat jestem w trakcie czytania i nie chciałam sobie nic zepsuć! Jednak cieszę się, że ci się podobała, bo już bałam się, że nie wejdzie w Twoje łaski haha

    Lubię to

  3. Mona pisze:

    Czasem zbyt dużo pozytywnych opinii, zniechęca nas do przeczytania książki, lub jakoś nastawia przed przeczytaniem. To fajne uczucie, kiedy autor spełnia nasze oczekiwania! 🙂 Ciesze się, że w tym przypadku tak było 😉 Książka wydaje się być lekką i przyjemną, po którą sięgnę w wolnej chwili:)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s