#RecenzjaCyklu: Szklany Tron, Sarah J. Maas

Długo zastanawiała się, czy recenzować każdy tom Szklanego Tronu z osobna, czy zrobić jeden dłuższy wpis. Zdecydowałam się na jeden bezspoilerowy wpis, w którym postaram się wyrazić moje uczucia względem tej serii.

Po pierwsze chciałabym napisać, że ta seria a w szczególności ostatni tom jest moją ulubioną książką tego roku, to nie jest żart, Królowa Cieni przebiła Dwór Cierni i Róż. Nie spodziewałam się, że to się wydarzy. Jest jedno małe ALE. A jest nim to, że czwarty tom bez poprzednich nie ma sensu, każda część z osobna wprowadza nowe elementy, które łączą się w całość i my jako czytelnicy zaczynamy łapać i pochłaniać te najmniejsze szczególiki, które wcześniej nie miały sensu lub nie wprowadzały nic do fabuły, tak czwarta części jest jednym wielkim BUM! Pani Maas zasługuje na wielkie brawa. Nie ważne, że pierwsze trzy tomy były takie sobie, czwarty pokazuje nam, że słaby początek nie oznacza takiego samego finału.


Mam mózg po to, aby osądzać i budować opinie.

SZKLANY TRON

Tutaj odsyłam Was do mojej recenzji, którą napisałam kilka tygodni temu. KLIK


Na tym etapie naszego planu trzymasz buzie na kłódke i udajesz ciężko kapujący element dekoracji. Nie powinno ci to sprawić szczególnych trudności.

KORONA W MROKU

EVERYTHING WENT DOWN. Korona w Mroku jest o wiele lepsza od poprzedniej części — ale nie tak dobra, jak dwie kolejne. W tej części widzimy Celaene Sardothien, która jest nieustannie testowana, jej działania jako Królewskiej Obrończynii są cały czas pod znakiem zapytania, bliskie jej osoby zaczynają w nią wątpić. Jej decyzje są dość nierozsądne, jednak przyczyniają się do tego, że patrzymy na nią w innym świetle, poznajemy również trochę jej przeszłość, która okazuje się być o wiele bardziej ciekawsza, niż przypuszczaliśmy w pierwszym tomie. Autorka pokazuje poprawiony, lecz nadal nie całkowicie idealny styl pisarki. Stworzony przez nią świat ma nadal pewne niedoskonałości, ale jest coraz lepiej kreowany. Nie ma, co ukrywać Szklany Tron był tylko początkiem, teraz widzimy dalszą część przygód i zastanawiamy się, czym autorka może się jeszcze popisać. Największą zaletą tej powieści jest to, że nie wiesz, jak potoczą się losy bohaterów. Od początku w powieści budowane jest pewnego rodzaju napięcie, które powoduje, że zastanawiamy się, kto jest dobry, a kto zły i gdzie skończą bohaterowie pod koniec książki.


By zniszczyć potwora, wcale nie potrzeba innego potwora. Potrzeba światła, które przegna mrok.

DZIEDZICTWO OGNIA

Zaczyna być jeszcze lepiej. Z części na część widać poprawę w świecie stworzonym przez Maas. Poznajemy coraz więcej miejsc, zwyczajów i motywacji, które ciągną za sobą szereg wydarzeń. Książka jest podzielona na dwie części, które obrazują pewien przełom, który jest związany głównie z Celeaną. W tej części autorka atakuje nas nowymi bohaterami, wprowadza ich, ale nie są oni płytcy czy szablonowi, są oni w pełni stworzonymi postaciami z przeszłością i planem działania. Pomimo chaotyczności, która pojawia się w tej książce i pewnych nużących momentów, ważne jest, by przeczytać je dokładnie, ponieważ, każdy element jest istotny dla dalszych wydarzeń.


Byli nieskończeni.
Byli początkiem i końcem, byli wiecznością.

KRÓLOWA CIENI

O MÓJ BOŻE, ta część jest kulminacją wszystkich wydarzeń, które miały miejsce w poprzednich częściach. Wszystko składa się w całość, wszystko zaczyna mieć znaczenie, każda postać, każda rzecz zrobiona przez bohaterów oraz ich przeszłość, wszystko zaczyna łączyć się i powstaje cudny obraz, który widzimy dopiero, gdy cofniemy się o kilka kroków. Niesamowity zabieg, który sprowadza całość do całkowitego MIND BLOWU. Osobiście byłam oczarowana tym, co zrobiła Maas w tej części. Akcja goniła akcję, nie zatrzymywaliśmy się ani na chwilę. Książka, pomimo tego, że jest mega gruba wciąga i nie czujesz, jak mija czas w jej towarzystwie. Jest tak dobra, że odkładałam ją co chwilę, by delektować się nią i wydłużać czas czytania. Jest to najlepsza część w cyklu, nie oszukujmy się, autorka w tej części pokazała nam dopracowanie szczegółów, każdy element układanki zaczął składać się w całość i słyszymy w naszych głowach jedno wielkie KLIK.


Biorąc każdy tom z osobna? Żadna rewelacja.
Biorąc wszystkie cztery? MEGA!

Jestem pełna podziwu transformacji, jaką przeszła ta historia, od dość słabej i przewidywalnej fantastyki do wspaniałej opowieści, która tak naprawdę dopiero się rozpoczyna. Oczekuje piątego tomu, który mam nadzieję, przebije czwarty.

Review Junkie, Anna

CYKL SZKLANY TRON, wyd. Uroboros


REAKCJE:

giphy.com

Advertisements

5 thoughts on “#RecenzjaCyklu: Szklany Tron, Sarah J. Maas

  1. Koneko pisze:

    Zbieram się do tej serii od jakiegoś czasu, ale sam stan egzemplarza z biblioteki mnie przeraża. Naprawdę, jak się pytam, jak tak można traktować książki!? Dobra, koniec.
    W każdym razie zawsze chciałam to przeczytać, może kiedyś w końcu się uda. 😀
    Pozdrawiam. 🙂

    Lubię to

  2. Ewelina Nawara pisze:

    Próbowałam napisać jeden post o całej serii ale nie udało mi się pominąć spojlerów, dlatego napisałam o każdej z książek osobno 🙂 a Tobie wyszło naprawdę tak ładnie, gdybym już ich nie przeczytała to kupiłabym odrazu 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s