#RecenzjaKsiążki: Dziesięć płytkich oddechów, K.A. Tucker

dziesiec-plytkich-oddechow-b-iext35308227

Dziesięć płytkich oddechów, K.A. Tucker, wyd. Filia

Jak sobie poradzisz kiedy na Twoich oczach świat rozsypuje się na kawałki? Co zrobisz kiedy wszystko idzie źle? Kiedy ból rozsadza Twoją duszę?
Po prostu oddychasz. Dziesięć płytkich oddechów…
Kilka lat temu życie dwudziestojednoletniej Kacey Cleary rozpadło się na kawałki. Wraz z młodszą siostrą Livie, z biletami autobusowymi w kieszeni, wyruszają do Miami. Goniąc za marzeniami i uciekając przed koszmarem, dziewczyny trafiają do apartamentowca niedaleko plaży. Rozpoczynają nowe życie. I wszystko przebiegałoby zgodnie z planem, gdyby Kacey nie spotkała Trenta Emersona z mieszkania 1D. Zamknięta w sobie Kacey nie chce niczego czuć. Tak jest bezpieczniej. Dla wszystkich. Jednak w końcu ulega, otwiera serce i zaczyna wierzyć, że może pozostawić za sobą koszmarną przeszłość, by zacząć od nowa.

Dziękuję wydawnictwu Filia, że wydają tak dobre książki, najpierw Promyczek a teraz K.A. Tucker, Dziesięć Płytkich oddechów. Jest to piękna historia o miłości, żałobie, zaprzeczeniu, przebaczeniu i leczeniu ran, ale nie tych fizycznych, ale psychicznych. Ta historia posiada „to coś” co wciska Cię w fotel i nie daje spokoju, póki nie skończysz czytać. Historię czuje się całym sobą, porusza i kaleczy serce.

Autorka we wspaniały sposób opowiada nam, czytelnikom o dziewczynie mocno poturbowanej przez los. Los, który nie tylko pozostawił blizny na ciele, ale w sercu i w duszy. Tucker nie boi się pokazywać ciemnych stron głównej bohaterki i jej cierpienia, które jest doskonale opisane.

Główną bohaterką jest pyskata i głęboko zraniona Kacey Cleary, którą absolutnie uwielbiam. Jest silną i niezależną kobietą po przejściach, która zrobi wszystko by chronić swoją siostrę Livie. Kacey nie była cukierkową bohaterką, miała ciemną przeszłość — alkohol, narkotyki, przygodny seks — nie bała się wyrażać głośno swojego niezadowolenia czy żartować sobie z kogoś. Jest naprawdę niesamowitą postacią, zbudowaną z tak wielu warstw, ale jednak tą prawdziwą, która powinna być na zewnątrz, schowała głęboko i nie pokazywała jej nikomu, do czasu aż zjawił się on i przedarł się przez jej ściany, jakby nigdy ich tam nie było.

Trent, męski główny bohater, który jest wart każdej pochwały. Również zbudowany z tajemnic przeszłości i skryty pod warstwami półprawd. Oczywiście jest w nim coś, co przyciąga i hipnotyzuje. Jego troskliwość w stosunku do Kacey, czasem przesadzona jest niezmiernie urokliwa i prawdziwa. Postać ta jest kompleksowa i tak samo, jak Kacey dopracowana z niesamowitą precyzją.

W książce poza głównymi bohaterami znajduje się kilku innych, którzy zawładną waszym sercem i pokażą, że stereotypowe myślenie jest złe. Osądzanie człowieka po tym, jak wygląda, jest złe. Patrzenie na kogoś z góry, jest złe. Dlaczego? Ponieważ nigdy nie wiesz kto, przez co przeszedł, nie znasz jego historii, nie znasz jego przeszłości. Nie oceniaj książki po okładce, to samo tyczy się ludzi, nigdy nie wiesz, co w sobie kryją i jakie powody stoją za ich zachowaniem czy wyglądem.

Styl K.A. Tucker powalił mnie na kolana, na pewno przeczytam resztę jej książek. Strasznie podobało mi się, jak od pierwszej strony do ostatniej czujesz, jakbyś siedział w głowie głównej bohaterki i przeżywał z nią każdy moment, każdą sekundę jej cierpienia, jej zachwytów, jej słabości, jej traum. Znasz każdy zakamarek jej umysłu. Poznajesz historię jej oczami, jest to niesamowite, jak można stać się kimś innym na te parę chwil.

W całej powieści był jeden moment, który urzekł mnie totalnie. Autorka postanowiła wziąć coś tak prostego, jak trzymanie kogoś za rękę i spowodowała, że świat się zatrząsł. Tak prosty gest znaczący więcej niż 1000 słów. Ten moment był wyjątkowy, cudowny i otworzył oczy głównej bohaterki na życie lub po prostu na coś więcej, na coś, czego wcześniej nie dostrzegała.

Jestem ogromną fanką romansów, które mają w tle jakiś dramat i muszę przyznać, że ta książka jest idealnym przykładem, tego, czego szukam w książkach New Adult, rozumiem, że niektórzy sięgają po nie, ze względu na sceny erotyczne, jednak tu one były tak niesamowicie stonowane i dobrze oprawione, że nie miałam wyrzutów sumienia, że kogoś podglądam.

Genialna pozycja, pomimo że mniej więcej w połowie wiedziałam co się stanie i  jest w niej tak zwane „instant love” to i tak mnie urzekła. Muszę podziękować tym wszystkim osobą, które wrzucały zdjęcia okładki na IG, bez Was zapewne nie sięgnęłabym po tę książkę i nie zakochałabym się w stylu pisania autorki, ale z drugiej strony jestem zła, bo muszę wydać pieniądze na kolejne powieści K.A. Tucker i śledzić poczynania wydawnictwa. Serdecznie polecam Dziesięć płytkich oddechów, mam nadzieję, że i wy wyciągnięcie z tej książki więcej, niż tylko to, co widać na powierzchni.

Review Junkie, Anna

JA W TRAKCIE I PO CZYTANIA:

Reklamy

15 thoughts on “#RecenzjaKsiążki: Dziesięć płytkich oddechów, K.A. Tucker

  1. mało oryginalna pisze:

    Ah jak miło przeczytać taką recenzję i zgadzać się z nią w każdym słowie ❤ Też uwielbiam K.A. Tucker jednak chyba najbardziej uwielbiam drugą część serii czyli Jedno małe kłamstwo, bardziej uosabiam się z główną bohaterką 😀

    Polubione przez 1 osoba

  2. Lustro Rzeczywistosci pisze:

    Ponownie czuję, że jesteś moją btarnią duszą 🙂 Kocham Tucker, uwielbiam jej pomysły, sposób pisania, humor, emocjonalność… 20 płytkich darzę ogromnym sentymentem, przeczytałam i polecam cały cykl 🙂
    A niedługo Filia wydaje kolejną jej książkę ❤ Nic tylko czekać 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Zawsze uśmiechnięta! pisze:

    Mam niemal identyczne zdanie o tej pozycji 🙂 Pomimo przewidywalności czyta się bardzo przyjemnie, a język autorki jest niesamowity! Za mną dwie powieści z tej serii, jednak druga trochę mniej mi się podobała. Niemniej jednak podobnie jak Ty zamierzam przeczytać resztę 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  4. Geek Girl pisze:

    Ja z kolei mam zupełnie inne odczucia względem tej powieści – szczerze mówiąc, „Dziesięć płytkich oddechów” to nic specjalnego. Dość szybko domyśliłam się, jakie tajemnice skrywa Trent, nie kupiłam też relacji głównych bohaterów. Pomysł na traumę Kacey był dobry, ale mam wrażenie, że autorka rzuciła się na zbyt głęboką wodę z zespołem stresu pourazowego, nie za dobrze wyszło jej przedstawienie tej kwestii, styl też nie był specjalny. Raczej nie sięgnę po pozostałe książki K. A Tucker, bo mimo że uwielbiam New Adult, na tym bardzo się zawiodłam.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Smooky Blog pisze:

    Myślę, że się dogadamy, bo wygląda na to, że mamy podobny gust czytelniczy. U mnie co prawda cykl Tucker dopiero czeka na odkrycie, ale od pierwszej chwili jak tylko wypatrzyłam tę książkę, wiedziałam, że to będzie jedna z tych „must read” i Twoja recenzja mnie tylko w tym utwierdziła 🙂
    Mam nadzieję, że i mnie w końcu uda się dobrać do jej książek 😀
    Pozdrawiam,
    M.

    Polubione przez 1 osoba

  6. Do kawy blog pisze:

    Bardzo przyjemna i ciekawa okładka. Zajrzałam w tę recenzję właśnie z tego powodu, gdyż kompletnie nie słyszałam o autorce. Silne i zaradne kobiety w książkach są wspaniałe i sprawiają, że lektura nabiera wyrazu. Masz dar do pisania recenzji – rzetelnie, na temat i wyczerpująco bez męczenia czytelnika. Gdybyś nie napisała komentarza nie wiem czy udałoby mi się do Ciebie trafić. A tak… zaczytuję się dalej i dodaję do polecanych z czystego serduszka 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s