#RecenzjaKsiążki: Bez Uczuć, Mia Sheridan

BEZ UCZUĆ.png

Dlaczego to musiało być tak słabe? Sięgając po tę książkę miałam serce pełne nadziei, że autorka książek takich jak „Bez Winy”,”Bez Szans”, czy „Bez Słów”, w tej pokaże podobny poziom i podbije serca czytelników niesamowitą historią, inną niż pozostałe, jednakże otrzymujemy mierną imitację Sheridan, która chyba zgubiła gdzieś pomysł na powieść i sprawiła, że miałam ochotę odłożyć książkę w trakcie czytania i już nigdy do niej nie wrócić.
Czytaj dalej

#PsiPost: 5 książek z motywem psów

#5 ksiĄŻek z motywem psa (1)

Jak dobrze wiecie uwielbiam psy, mojego malutkiego faworka aka Iskrę, możecie zobaczyć praktycznie codziennie na Instagramie. Jednak zawsze cieszą mnie psiaki w książkach. Możliwe, że bardziej utożsamiam się z bohaterami w ten sposób? Nie wiem. Jednak psiaki były, są i będą częścią mojego życia i dlatego przygotowałam dla Was pierwszy #PsiPost powiązany z literaturą. Wszystkie książki są rewelacyjne i do tego są w nich psy, czego chcieć więcej?  Czytaj dalej

#RecenzjaFilmu: Piraci z Karaibów. Zemsta Salazara. Czyli stary humor w starym wydaniu.

961-1078x516.jpg

Niektórzy z Was mogą wiedzieć, że w sobotę byłam na seansie „Piratów z Karaibów” i niewielu z Was może wiedzieć, że pierwsze trzy części mieszczą się w dziesiątce moich ulubionych filmów EVER. Dlatego możecie sobie wyobrazić, jak bardzo liczyłam na niesamowite rozwinięcie historii, która miała zawierać postacie takie jak Will Turner i Elizabeth Swan, oczywiście moje fantazje zderzyły się bardzo szybko z rzeczywistością i już po pierwszych minutach filmu wiedziałam, że będę rozczarowana.  Czytaj dalej

#RecenzjaKsiążki: Złapać Milionera, Max Monroe

Złapać Milionera, Max Monroe, Wydawnictwo Filia

566243-352x500.jpgRandki w ciemno? Portale randkowe? Szybkie randki? Ona przerobiła już wszystko.
Georgia Cummings nie ma szczęścia w umawianiu się z facetami, a Internet wcale jej w tym nie pomaga.

Mimo usilnych starań nie potrafi znaleźć wyjścia z tego dziwacznego, alternatywnego wszechświata, w którym panowie uważają zdjęcie swojego przyrodzenia za świetną alternatywę dla rozmowy. Jeszcze raz ktoś przyśle jej dwuznaczną fotkę i skreśli mężczyzn na dobre…

Ale dlaczego nie potrafi przestać fantazjować akurat o tym gościu?
Kline Brooks jest uosobieniem niegrzecznego milionera – ma ciemne, krótkie włosy, kaloryfer jak Cristiano Ronaldo i zabójczy uśmiech.

Oprócz tego ma też zasadę – nie umawia się ze swoimi podwładnymi.
Ona również nie zamierza się do niego zbliżać.
Ich hormony mają jednak zupełnie inne plany…


Bardzo łatwo z podrzędnej fabuły i znanych schematów stworzyć chłam, natomiast napisanie czegoś oryginalnego jest rzadkością, ale niektórzy autorzy mają talent do transformowania typowych powieści w nieszablonowe, wypełnione sporą ilością akcji i humoru. Po ostatnich „wpadkach” czytelniczych – zaliczyłam w końcu powieść, która mnie rozweseliła swoim podejściem i lekkością. W ciężkich czasach zastoju czytelniczego ta książka wydaje się idealnym lekarstwem, a mówię tutaj o „Złapać Milionera”, Maxa Monroe. Czytaj dalej

#RecenzjaKsiążki: Fatalna Lista, Siobhan Vivian… #zmarnowanypotencjał

Fatalna Lista, Siobhan Vivian, wydawnictwo Feeria Young

547696-352x500Piękno i brzydota nie zawsze są kwestią wyglądu.

Wyobraź sobie, że gdy przychodzisz do szkoły, oczy wszystkich są wbite w jeden punkt.
W listę.
Czy znajdziesz na niej swoje nazwisko? A jeśli tak, to w której kategorii?

Co roku ktoś – nie wiadomo, kto – wybiera dwie dziewczyny z każdego rocznika. Jedna zostaje okrzyknięta najpiękniejszą, druga – najbrzydszą.
O tych spoza listy natychmiast się zapomina. Wybrane nagle znajdują się w centrum uwagi całej szkoły.
Na liście są nazwiska ośmiu dziewcząt. W świecie po liście ich życie już nigdy nie będzie takie samo.


Jakiś czas temu przeczytałam „Fatalną Listę” i musiałam zastanowić się nad tą powieścią, a na pewno daje ona pole do popisu jeżeli chodzi o rozkmine jaką zafundowała nam autorka.

Po pierwsze od samego początku jak tylko przeczytałam opis na tylnej okładce wiedziałam, że ta książka ma potencjał podobała mi się cała idea listy i jej konsekwencje, ale niestety moje wyobrażenie zderzyły się bardzo szybko z rzeczywistością. Na pewno dużym plusem powieści jest jej „przekaz” chociaż nie uważam, że pisarka przedstawiła to w odpowiedni sposób. Pokazała jednak, że kategoryzowanie ludzi i robienie durnych list może zniszczyć drugiego człowieka. Czytaj dalej

#RecenzjaKsiążki: Zły Romeo, Leisa Rayven – czyli: Czy ja naprawdę wymagam tak dużo?

Zły Romeo, Leisa Rayven, wydawnictwo Otwarte

559309-352x500.jpgCassie była uroczą dziewczyną z wielkimi ambicjami. Piekielnie zdolny Ethan miał reputację złego chłopca. Zagrali Romeo i Julię – i zmieniło się wszystko. Wielka miłość, jak w dramacie Szekspira, była im pisana. Jednak „zły Romeo” złamał „Julii” serce…

Kilka lat później grają razem na Broadwayu. Gdy spotykają się na scenie, są zmuszeni do konfrontacji z własnymi emocjami. Ethan próbuje odzyskać zranioną Cassie, jednak oboje w niczym nie przypominają siebie sprzed lat…
Czy kiedy kurtyna opadnie, ujawnią, co tak naprawdę kryje się w ich sercach?


Bardzo rzadko zdarza się, że tytuł książki podsumowuje jej treść. Jednak tym razem autorka/wydawnictwo zrobiło to doskonale. „Zły Romeo” jest ZŁY. Nie, że bohater o imieniu Romeo jest zły, ale książka sama w sobie to tragedia złożona z wiecznego napalenia bohaterki, szablonowych i nudnych sytuacji oraz barku fabuły. Wiem, wiem ostatnio sporo narzekam, ale… NA SERIO? Ta książka to jakaś pomyłka, a co najmniej od 1/4 powieści.

Czasami mam wrażenie, że książki powinny mieć jakieś ostrzeżenia na okładce, np.: NIE CZYTAJ, JEŻELI NIE LUBISZ GŁUPICH BOHATEREK lub CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ, możliwe skutki uboczne w postaci totalnego braku zaangażowanie w historię bohaterów.

Dobra możliwe, że trochę przesadzam, ale prawda z tą książką jest taka, że wszystkie wady, jakie posiada ta książka, uderzają czytelnika dopiero pod jej koniec. Po przeczytaniu, przez dłuższą chwilę siedziałam i zastanawiałam się, co ja do cholery właśnie przeczytałam. Najgorsze jednak była realizacja, że w tej książce nic się nie wydarzyło szczególnego, nic nie przykuło mojej uwagi ( poza napalaniem głównej bohaterki, to przykuwa uwagę niesamowicie). Nie wiem, o co chodziło w tej powieści, natomiast jestem prawie pewna, że bohaterowie mają nierówno pod sufitem.

Nie mam ochoty rozpisywać się na beznadziejnym złożeniem tej historii, fabuła była nijaka, a nawet powiedziałabym żadna i myślę, że lepsze rozwinięcie tego „początku” wspaniałej historii miłosnej dostaniemy dopiero w kolejnych częściach. Czy po nie sięgnę? NA PEWNO NIE! Styl pisania Leisy nie jest interesujący, jest prosty i powtarzalność scen i zachowań była bardzo męcząca. Czy stałam się potworem, który wszystko krytykuje? Chyba tak.

Podsumowując mam dość powieści z dziewicami, mam dość powieści, które są dnem dna, mam dość powieści z płytkimi jak kałuża bohaterami. Nie wiem czemu, ale niektórzy autorzy potrafią napisać nieszablonowe powieści, posługując się szablonami, niestety Leisa Rayven nie należy do tego grona. Ups.

Review Junkie, Ania


REAKCJA:

giphy.gif

Za możliwość zrecenzowania, dziękuję wydawnictwu Otwarte

#RecenzjaKsiążki: Podbój, Elle Kennedy

Podbój, Elle Kennedy, wydawnictwo Zysk i S-Ka

podbójAllie Hayes przechodzi kryzys. Zakończenie studiów zbliża się wielkimi krokami, a ona wciąż stoi przed dylematem, którą ścieżkę kariery wybrać. Na domiar złego leczy złamane serce po rozstaniu z wieloletnim chłopakiem. Dziki seks bez zobowiązań, by zapomnieć, nie jest lekarstwem na jej problemy, ale nie sposób oprzeć się Deanowi Di Laurentisowi, przystojniakowi z drużyny hokejowej. Tylko ten jeden raz, bo mimo że przyszłość rysuje się niewyraźnie, to jasne jak słońce, że nie ma w niej miejsca dla króla jednorazowych numerków.

Lans i pewność siebie nie wystarczy, by ją do siebie przekonać…

Dean zawsze dostaje to, czego chce. Dziewczyny, oceny, dziewczyny, uznanie, dziewczyny… To kobieciarz, zgadza się, i póki co nie spotkał kobiety odpornej na jego wdzięki. Aż poznał Allie… Przebojowa blondynka zawojowała jego świat przez jedną noc – i teraz chce, żeby zostali przyjaciółmi? O nie. To on mówi, kiedy jest koniec. Dean nie ustąpi w pogoni za swoim celem, ale gdy na drodze pojawiają się nieoczekiwane przeszkody, zaczyna się zastanawiać, czy nie nadszedł czas, by przestać zaliczać… a oddać strzał prosto w serce.


„Podbój”, to książka, która spełniła wszystkie moje oczekiwania. Elle Kennedy – raz, po raz udowadnia, że jej kunszt pisarski uwypukla się w każdej powieści jej autorstwa. Dlatego nikogo nie powinno dziwić, że i w tej czytamy o tym, co najbardziej lubimy w jej twórczości. Humor, genialni bohaterowie, charakter, porządna dawka świetnej zabawy oraz odrobina dramatów. Czytaj dalej

#RecenzjaKsiążki: Chłopak, który chciał zacząć od nowa, Kirsty Moseley

Chłopak, który chciał zacząć od nowa, Kirsty Moseley, wydawnictwo Harper Collins

chlopak-ktory-chcial-zaczac-od-nowa-b-iext47877239.jpgPoznali się w nocnym klubie.
Jamie chce zmienić swoje życie i zerwać z kryminalną przeszłością. Nie potrzebuje komplikacji i nie szuka problemów.
Ellie kończy szkołę, niedawno rozstała się z chłopakiem. Chce być wolna. Nie sądziła, że tego wieczoru spotka nieziemskiego przystojniaka, któremu nie sposób się oprzeć.
Ellie i Jamie zakochują się w sobie do szaleństwa. Szybko planują wspólne życie: chcą podróżować, realizować marzenia, zawsze być razem. Jednak mroczna przeszłość Jamiego nie daje o sobie zapomnieć. Ellie nie ma pojęcia, czym naprawdę zajmuje się jej chłopak, gdy nie może się z nią spotkać. Prawdy nie można jednak ukrywać w nieskończoność, szczególnie przed kimś, kogo się kocha…


Nastał czas, kiedy zaczynam być coraz bardziej wybredna, jeżeli chodzi o książki, które czytam, a może po prostu się starzeję. Nie wiem. Jednak wiem, że nowa książka Kirsty Moseley nie zaspokoiła moich nadziei z nią związanych. Niestety jest to kolejna pozycja, na której się zawiodłam, ale podobał mi się pomysł na historię, dlatego też nie będzie  wszechogarniającego hejtu, jaki można było spostrzec w ostatniej recenzji. Czytaj dalej